DLA ELI
Dziecinstwa sie nie zapomina,niestety nie pamieta sie go tez dosc dobrze…Ostatnio,moze z racji tego,ze mam malenstwo w domu wracam myslami w przeszlosc - najdalej jak sie i poza rodzicami i bratem jest ktos kto jest tam od zawsze.Moj pierwszy prawdziwy przyjaciel.Ktos kto wie o mnie wiecej niz inni,kto przezywal ze mna moje pierwsze wielkie milosci i towrzyszyl w czasach pierwszych wielkich tragedii…a tragedie sie zdarzaly.Jedna z takich,ktore na zawsze utkwily w mojej pamieci byla moja komunijna sukienka - za krotka!!! Siegala mi do kostek i nie dawalo mi to spac,jesc,zyc.Sukienka byla brzydka,podarowana mi przez kolezanke mamy i z racji braku funduszy na inna musialam w niej isc,czulam sie okropnie…na szczescie Eli tez byla ciut przykrotkawa i to wtedy polaczylo nas bardziej niz gdybysmy wygladaly jak krolewny!!!Wtedy byl to dla nas kataklizm.Nie wiedzialam jednak,ze te prawdziwe kataklizmy dopiero przed nami,ze zycie szykuje nam naprawde bolesne przezycia i smak lez nie bedzie nam obcy,ale jedno sie nie zmienia,moj pierwszy przyjaciel z dziecinstwa wciaz jest gdzies obok i dzieli ze mna swoje i moje radosci i smutki.