Xmas
Niby Grudzien i Swieta i swiatelka wszedzie,a ja jakos tego nie czuje. Nie ciesza mnie jak co roku, nie slysze ich nadchodzacych krokow i wonii swieku - cos jest nie tak. Nie wiem za bardzo co. Wszystko mam teraz pod gorke, ale nie moge powiedziec, ze mam dola, chyba po prostu przestaly dla mnie wiele znaczyc, za duzo w nich zrobilo sie komercji i tradycji za malo milosci i ciepla. Nie sa dla mnie zadnym symbolem religijnym, lubie je za nastrój, choinke i koledy przy stole… Ale jakos jeszcze nie moge ich poczuc…a juz bym chciala, bo lubie te swieta.
6 Dec 2006 at 10:35
a mnie zawsze cieszą. Komercja wkrada się jak we wszystko, ale ja jej nie dostrzegam a raczej nie chcę. Zawsze jak widzę rozświetlone ulice, pełne ozdób witryny sklepowe, choinki na podwórkach ze światełkami mam ochotę biec przed siebie i krzyczeć ze szczęścia. Wtedy wraca dobre dzieciństwo, kiedy tata wyjmował z pawlacza piękne bombki, sznur z lampkami w kształcie bałwanków itp, a mama w kuchni się złościła że sałatka znów jej nie wyszła. Wraca widok z okna w pokoju rodziców. Najpiekniej było wieczorem kiedy lampy w parku się rozświetlały na pomarańczowy kolor i uwidaczniały płatki pruszącego śniegu. Wraca obraz podróży do babci na wigilię, rozklekotanym autobusem a później 15min. marszu. Wtedy byłam taka szczęśliwa. To były dobre czasy. Wczoraj w metrze widziałam ludzi z prezentami, papierami do pakowania, biegnących do galerii. Już się zaczęło. Teraz trzeba pilnować by ten z brodą nas nie przegapił. Pamiętacie radośc otwieranych prezentów jak bylismy dziećmi :) rozrywanie opakowań, drżenie rąk i okrzyk zachwytu po zobaczeniu wymarzonej rzeczy. heheheh ja mam tak do dziś. Nie mogę się doczekać pachnącej choinki w domu. Niedawno powiedziałam L. że kocham zapach świeżego prania i rosołu, ale zapach świąt to przebija. Pieczonego mięsa, ciast, gorączkowej nerwowej atmosfery, oczka w nowych pończochach, widok całej rodziny choć jak łódki po przejściach, szczerych życzeń przy których zawsze ryczę, smażonych grzybów i okropnego karpia, przejedzenia. Pamiętam jak kiedyś wieczorem kładłam się pod choinką, kręciłam bombkami i marzyłam żeby to trwało jak najdłużej. Pamietam jak kiedys kochaliśmy się z L. przy zapalonych lampkach na choince. Tak to były dobre czasy. A teraz….. Teraz ubierzemy choinkę na tarasie i bedziemy szukać śladów sań na śniegu :) DOMIŚ….WESOŁYCH ŚWIĄT.
6 Dec 2006 at 23:30
Slicznie…wlasnie tak,piszcie piszcie … pomalutku sie to we mnie odzywa…
7 Dec 2006 at 10:25
Wczoraj pokłóciłam się z kolegą o ważność świąt.
Ja totalna zwolenniczka, on zniesmaczony całą otoczką.
Zaczeło się od tego jak mu pokazała tego posta wyżej. Stwierdził że święta teraz są przesiąknięte nakręcaniem rynku a nie miłością, radością, dawaniem szczęścia. Ze ludzi są dla siebie dobrzy tylko w takie dni. Że nieważne że przez cały rok są skur……a w ten dzień są aniołami, kochającym ojcami, czułymi mężami, troskliwymi matkami, grzecznymi nad wyraz dziećmi. Że poza tym dniem ludzie zapominają o tych rzeczach, wartościach które powinni nieść codzień. Że powinniśmy być takimi całe zycie, bo czymże różni się dzień 24-12 od 07-05 czy jakiegokolwiek innego dnia.
Ale czy właśnie ten dzień nie jest dniem wybaczania, dostrzegania naszych błędów, przepełniony chwilami zadumy i przemyśleń, dzielenia się radością z narodzin Chrystusa że choć w te świateczne dni jednoczy się cały świat. Choć krótki to okres to ja zawsze wynoszę coś ze świąt, i dawno już wyniosłam bardzo ważną myśl. Rodzinę mamy jedną i co rok może kogoś brakować przy świątecznym stole. Więc cieszmy się za każdym razem gdy zasiadamy, dzielimy sie opłatkiem i wybaczmy wszystko co nas bolało bo przy kolejnym karpiku już możemy nie miec takiej okazji by powiedzieć WYBACZAM, by powiedzieć KOCHAM, by powiedzieć TĘSKNIŁAM.
Dla mnie ten dzień to najważniejszy dzień w roku. Wiąże się z nim taka masa emocji, uczuć która sprawia że są wyjątkowe.
Kiedyś ktoś powiedział że mnie kocha i będę dla niego ważna zawsze. To był tata. I obydwoje ryczelismy jak bobry.
Kiedyś ktoś powiedział że to chyba jego ostatnia gwiazdka. To była babcia. Wszyscy ryczeli.
Kiedyś ktoś powiedział że spodziewa się wyczekiwanego dziecka. To była siostra. Wszyscy szaleli ze szczęścia.
Kiedyś ktoś powiedział żebyśmy zawsze byli razem. To był L. Całowaliśmy się i wierzylismy w to całym sercem.
Więc czym są święta jak nie dniem miłości.
Błagam nie mówcie że święta są niczym. Nie mówcie że ich nie czujecie. Zamknijcie oczy i przypomnijcie sobie wszystko to co dobre w te dni wam się wydarzyło. Poczujcie te magię i znów jest lepiej.
7 Dec 2006 at 10:49
aaaa i zapomniałam…..
do wczoraj wisi przy moim biurku mini mikołajek. On też daje nastrój i wprawia w uśmiech jak patrzę na niego…..