z grubej rury
Moja przyjaciółka podesłała mi dziś taki oto kawał. Jakie to prawdziwe hehehe :D
“WieÅ›. Wczesny ranek.
Kobieta zbudziła się, posprzątała w domu, wydoiła krowę i wygnała ją na pastwisko. zbudziła dzieci, nakarmiła, naostrzyła kosę, poszła na łąkę.
Nakosiła trawy, przyszła do domu, narąbała drew, przygotowała obiad, nakarmiła dzieci i znów poszła w pole.
Kosiła do zmierzchu, przyprowadziła krowę, wydoiła ją, przygotowała kolację, nakarmiła dzieci, wykąpała i położyła
je spać. Sama siÄ™ wykÄ…paÅ‚a, chwyciÅ‚a kromkÄ™ chleba ze stoÅ‚u, przekÄ…siÅ‚a i w poczuciu dobrze speÅ‚nionego obowiÄ…zku poÅ‚ożyÅ‚a siÄ™ spać…
Nagle zrywa siÄ™ z krzykiem: - Boże! Mąż od rana nieruchany …”
15 Dec 2009 at 20:05
Ha,ha,ha…