o wzmacnianiu wspomnień
Jakub, cos siÄ™ dzieje z samochodem… Cisza. Jakub, coÅ› Å›wiergocze… To koÅ‚o pewnie… Po chwili - ojej nie możemy dalej jechać… Jest godz. 14, 14 sierpnia…
KtoÅ› mógÅ‚by powiedzieć, że to koszmarne zakoÅ„czenie najpiÄ™kniejszego mojego uropu… Zamiast wpadać w panikÄ™ bo daleko jeszcze do miejsca gdzie mamy odstawić Igora, ogarnia mnie poczucie stoickiego spokoju… A może to taka reakcja na stres? Cos jak reakcja Å‚ani która zamiast uciekać przez tygrysem, zatrzymuje siÄ™ i czeka na zagryzienie? Samochód lawetuja do LÄ™borka a my mamy “jakoÅ›” odstawić Igora na obóz i wrócić z dzidizusiem do domku… A do domku daleko i troche czujemy jak dzieci we mgle.
Bierzemy walizke z ubraniami StaÅ„ki, wózek, fotelik i taxÄ… odwozimy Igora na “wypizdówek dalszy”. Rachunek wynosi 250 zÅ‚. Stachu funduje mi w miÄ™dzyczasie totalne zarzyganie jedynych dźinsów i koszukli… Nie mam nawet jak i w co sie przebrać, wszystko zostaÅ‚o w samochodzie… Nasz aparatko tez i mam nadziejÄ™ ze nikt go nie zwinie bo to skarb jego zawartość… Å»eby nie byÅ‚o - zdjÄ™cia maÅ‚peczkÄ… robiliÅ›my :D
JesteÅ›my gÅ‚odni jak cholera wiÄ™c zapiekanki w barze Maxbar smakuja niebem… W miÄ™dzyczasie radio podaje informacjÄ™ że 2 godziny temu piorun raziÅ‚ 5 osób na plaży, dokÅ‚adnie tam gdzie byliÅ›my jeszcze 2,5 godziny wczeÅ›niej… Jak to siÄ™ mówi - uciekliÅ›my grabarzowi spod Å‚opaty…
Stasiek dostaje kociokwiku w pociążku. Wszystkie babki jego i wszystkie zakamarki też. Godz. 2 am. Wita nas piekna Warszawa. Taksówkarz odprawia innych z kwitkiem i szczęśliwie mkniemy do domu… A wie Pani jaka tu dopiero co byÅ‚a burza…
28 Oct 2010 at 13:36
a telefonu do mnie nie mieli ?
30 Oct 2010 at 21:57
Ojejuszka Woo… Dzieki :*